Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
501 postów 2069 komentarzy

slepa manka

Ślepa Mańka - Czasami udajac slepa, mozna dokladniej obserwowac otoczenie.

Rok Trumpa - widziane z USA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W tej notce ograniczam się tylko do zasygnalizowania głównych problemów i wyzwań, z jakimi musi się zmierzyć administracja prezydenta Donalda Trumpa.

Mija właśnie rok od wygrania przez Donalda Trumpa wyborów prezydenckich,  uchodzących za najważniejsze wydarzenie światowe. Trump wygrał te wybory w widowiskowy sposób z kandydatką estabblischmentu waszyngtońskiego, Hillary Clinton, jak również z elitami własnej partii, które to zwalczały go bardziej zaciekle, niż sztab wyborczy Demokratów.
Dlaczego elity partii republikańskiej tak zaciekle zwalczały Trumpa?  Ponieważ to Jeb Bush został namaszczony przedwcześnie na kandydata partii republikańskiej i on to miał być pewnym przeciwnikiem  Hillary Clinton. Dlatego też wokół jego kandydatury wybrano same miernoty polityczne typu Marca Rubio, by móc mu ułatwić i zapewnić zwycięstwo w prawyborach partii republikańskiej, prezentując go na tle tych miernot jako wybitnego, młodego i zdolnego polityka. Toteż kiedy po pierwszych dwóch prawyborach dostał tylko jedynie niecałe 2% głosów, macherzy od partii republikańskiej próbowali podrasować wynik w stanie New Hampshire na 12%, w partyjnych dołach partii  republikańskiej tego stanu, podniósł się ogromny alarm, w rezultacie którego pewny faworyt partii republikańskiej musiał się wycofać chyłkiem z katastrofalnym stanem ogromnej niepopularności rodziny  Bush w samej partii.
Dlatego też z pokonaniem takich politycznych miernot,  dostosowanych intelektem do Jeba Busha, Trump nie miał w zasadzie żadnych problemów, poza jednym: kierownictwem własnej partii, która go później z zaciśniętymi zębami musiała zaakceptować, jako swojego wybranka, ze względu na zdecydowane zwycięstwo w prawyborach partii republikańskiej, oraz przede wszystkim na akceptację Trumpa w ogromnej części wyborców partii. Na konfrontację z partyjnymi dołami, tzw. elita nie była jeszcze przygotowana. 
Ale ta elita skupiona wokół rodziny Bushów nigdy nie zaakceptowała Trumpa jako wybór partii republikańskiej, gdyż nie miała takiej siły jak rodzina Clintonów w partii demokratycznej. Rodzina Clintonów w pełni opanowała struktury partii demokratycznej. Toteż jawne kpiny z własnego elektoratu podczas prawyborów  przeszły bez żadnego słyszalnego sprzeciwu. Jawne i bezczelne oszustwo dokonane na  Sandersie, a zwłaszcza zmuszenie oszukanego Sandersa do publicznego poparcia Clintonowej, świadczyły tylko i wyłącznie o wszechwładzy Clintonów nad partią demokratyczną.
Po zwycięskich dla Trumpa wyborach, władza Clintonów nad partią demokratyczną w niczym nie została zachwiana i demokraci dla własnej zguby kontestują nadal zwycięstwo wyborcze Trumpa i w tym dziele bardzo pomaga im eliciarstwo partii republikańskiej. Muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona, dlaczego kolegium elektorów nie było otwarcie i oficjalnie szantażowane przez wydawcę pornoświerszczyka „Hustlera”, który to podczas próby impeachmentu ze strony partii republikańskiej wobec Clintona był zabójczo skuteczny wobec Kongresowej części partii republikańskiej.   Chyba bano się wielkiego skandalu w związku z uwikłaniem się dużej części elektorów w erotyczne problemy, lub sztab Clintonowej nie był na zwycięstwo Trumpa przygotowany, więc zaniedbano tego jakże skutecznego elementu szantażu i nie było na to wystarczająco dużo czasu, by móc skutecznie rozgrywać sprawy damsko-męskie na korzyść Clintonowej.
Jak też wiemy, do dnia inauguracji prezydentury Donalda Trumpa, partia Clintonów nie mogła się  pogodzić z przegraną w wyborach swojej faworyty, zwalając  całą winę swojej przegranej na rosyjskiego prezydenta Putina, starając się za wszelką cenę udowodnić, że to rosyjski prezydent miał decydujący wpływ na wybory prezydenckie.  Bardzo ważnym czynnikiem tego  zupełnie absurdalnego oskarżenia, było milczące przyzwolenie elit partii republikańskiej skupionych wokół rodziny Bushów. Klasycznym wręcz przykładem był przeciek do sztabu demokratów przyniesiony przez bratanka najgorszego prezydenta w historii USA G.W. Busha, taśmy z niefortunnymi wypowiedziami Trumpa na temat niektórych kobiet sprzed paru lat.
W pierwszym dniu swego urzędowania Trump unieważnił Obamacare, a musimy pamiętać, że  system ubezpieczeń stworzony przez Obamę był znienawidzony przez republikanów. Trump zrobił to dlatego, by zdobyć sobie przychylność republikanów. Kedy parę tygodni  temu, Kongres zniósł system Obamcare, okzało się że republikanie pomimo szumnych zapowiedzi, nie zaproponowali niczego nowego w zamian. Amerykanie byli rozczarowani i wściekli na republikanów. Mieli 8 lat by przygotować coś lepszego od Obamacare, a okazało się że są tylko mocni w gębie. Amerykanie są na nich wściekli, bo nie wiedzą na czym stoją w sprawie dla ogromnej większości Amerykanów bardzo ważnej. Jeśli ktokolwiek jest bez ubezpieczenia i dysponuje jakimkolwiek majątkiem, to go straci w chwili poważniejszej choroby.
Zaś członkowie Izby Reprezentantów i Senatu i ich najbliższe rodziny, mają ubezpieczenie zdrowotne na każdą okoliczność, więc się o nic nie muszą martwić. Ponadto senatorzy - wystarczy tylko jedna kadencja, mają emeryturę w wysokości 100% pensji senatorskiej.   Więc wybrańcy nie muszą się martwić o swoją przyszłość emerytalną. Tak więc republikanie  nie mają niczego do zaproponowania w najważniejszej na dzisiaj sprawie dla przeciętnego Aamerykanina, co świadczy o tym, w jakim mają poważaniu przeciętną amerykańską rodzinę.
System Obamacare przy wszystkich swoich ułomnościach ma tę mocną zaletę, że firmy ubezpieczeniowe nie mogły narzucać dowolnych umów oferując na leczenie szpitalne tylko zapłatę 80% za łóżko, tylko musiały konkretnie określić w umowie za co płacą i w jakim procencie w ramach umowy z pacjentem. Ponadto dochodziła jeszcze kontrola federalna w firmach ubezpieczeniowych, gdy część wydatków pokrywała Obamacare. Czyli Obamacare uderzyła firmy ubezpieczeniowe po kieszeni mocno, co sobie właśnie teraz folgują ograniczeniem oferty i mocnym podnoszeniem cen ubezpieczeń zdrowotnych.
Kolejny sztandarowy projekt Trumpa, do którego przyznają sie republikanie to rewolucja podatkowa na miarę rewolucji Ronalda Reagana, ale jak zwykle republikanie są tylko mocni w gębie. Jak szumnie zapowiadano, miało być wielkie cięcie podatków, więc Amerykanie myśleli że będą płacili znacznie mniejsze podatki od obecnych, a tu okazało się, że nic z tego nie będzie,  ponieważ obniżka podatków będzie dotyczyła tylko redukcji podatków dla korporacji, by te tworzyły nowe miejsca pracy. Więc kiedy Amerykanie liczyli że dzięki reformie podatkowej będą więcej pieniędzy do własnej dyspozycji, to jeszcze okazało się że będą zabierane dodatkowe ulgi i odliczenia. Osobiście znając przedsiębiorców, raczej nie będą skłonni do podwyżek pensji, by Amerykanie mogli więcej kupować, by w ten prosty sposób nakręcać koniunkturę gospodarczą.
Natomiast stworzenie przedsiębiorstwa produkcyjnego przez początkującego bussinesmana jest bardzo trudne, zwłaszcza przy dzisiejszych obostrzeniach kredytowych. Tak więc po ogromnym rozczarowaniu przy okazji likwidacji Obamacare, kiedy to okazało się, że republikanie nie mają żadnego alternatywnego programu da przeciętnych Amerykanów, dojdzie jeszcze kolejne rozczarowanie reformą podatkową, które może pogrążyć partie republikańską, jako partię niewiarygodną, co przełoży się na zwycięstwo demokratów w wyborach do Kongresu.  Pierwszą jaskółkę tej zmiany preferencji wyborców widzieliśmy w wyścigu do stołka gubernatora w stanie Virginia, gdzie republikanie przegrali. Tak więc sprawa Obamacare oraz reforma podatkowa może okazać się zgubą dla republikanów.
Przyjrzyjmy się teraz polityce zagranicznej. Trump jej wogóle nie prowadzi, prowadzi ją wbrew konstytucji Kongres, a konkretnie stojący za „deep state” neokoni, identycznie jak u nas dawne komunistyczne WSI. Dokładnie rok temu pisałam, że Trump będzie miał przeciwko sobie republikański Kongres, a konkretnie jego elity ściśle związane z  neokonami. Atak na Trumpa był od samego początku skoordynowany z demokratami, którzy to nie mogli przeboleć przegranych wyborów i natychmiast oskarżyli o swoją przegraną Rosję, próbując wraz z republikanami za wszelką cenę udowodnić związki sztabu wyborczego Trumpa z najbliższymi ludźmi Kremla. Tak więc Trump musiał wejść na ścieżkę wojenną z Rosją, pomimo że podczas kampanii wyrażał sie o Rosji bardzo pozytywnie.
Jak wiemy Rosja skutecznie zastopowała triumfalny pochód Państwa islamskiego, które to po pokonaniu Iraku i Syrii, miało uderzyć na Iran, mając wsparcie wojskowe USA, Izraela, Turcji, oraz innych  krajów Zatoki Perskiej, oraz niektórych krajów UE. Warto wspomnieć,że Rosja postępuje bardzo rozważnie od początku zamachu stanu na Ukrainie i do tej pory nie robi żadnego większego błędu. Warto o tym wspomnieć, chociażby dlatego, że polityka zagraniczna USA ponosi całkowitą klęskę. A przecież na Bliskim Wschodzie decyduje się walka o wpływy  w tym najbardziej newralgicznym ekonomicznie punkcie globu.
Trump zastał politykę bliskowschodni ą jako pasmo klęsk ze strony USA i Izraela. Punkt zwrotny nastąpił, kiedy w wyniku zamachu stanu na Ukrainie chciano raz na zawsze rozprawić się z Rosją, by nie mieszała się do polityki Izraela i USA. Planowano zająć Krym, oraz kompletnie zniszczyć rubla, ale jak wiemy nic z tych planów nie  wyszło, ponieważ Rosja miała lepsze rozpoznanie wywiadowcze, niż Izrael i USA, wcześniej przygotowując się do konfrontacji. Kiedy więc Trump objął władzę, sytuacja w Syrii była już pod rosyjską kontrolą, Rosja zaczęła pełnowymiarową współpracę z Iranem oraz pośrednio z Irakiem. Potrafiła też wyłuskać z kluczowego dla projektu ISIS Turcję Erdoggana, który służbom rosyjskim zawdzięcza życie, czyniąc go swoim sojusznikiem przeciwko Ameryce i Izraelowi. Odkąd Erdoggan przeszedł na strone rosyjską, to w tym momencie projekt neokonów Wielkiego Izraela legł w gruzach.
Tak więc Ameryka została z Izraelem oraz z Arabią Saudyjską, która też staje się powoli nieobliczalna. Naprzeciwko koalicji amerykańskiej wysługującą sie ISIS oraz innymi ugrupowaniami opozycyjnymi, stoi coraz trwalszy sojusz Rosji, Iranu i Turcji. Z planów wojennych neokonów, mających zamiar unicestwić Iran w imię i ku chwale Wielkiego  Izraela, właśnie złowrogi Iran wyłania się jako wielki zwycięzca tej wojny toczonej głównie na terenie Syrii. Rosja z Iranem coraz bardziej ogranicza pole wpływów amerykańskich na Bliskim Wschodzie, gdzie Amerykanie mają swoją flotę w Katarze, wojska w Afganistanie, oraz złapanego w ostatniej chwili sojusznika w postaci Kurdów. Jest to stanowczo za mało wobec Rosji i Iranu, a ponadto ciągle musimy mieć na uwadze najważniejszego sojusznika, czyli tych Amerykanów, którzy nie chcą słyszeć o jakimkolwiek poważniejszym zaangażowaniu swoich synów i córek w kollejną bezsensowną wojnę ku chwale Izraela.
Tak więc polityka „Izrael First” zapoczątkowana przez Ronalda Reagana, kończy się totalną kęską i wielką traumą Ameryki. Więc Trumpowi jako prezydentowi, nie pozostaje nic innego jak tylko zamknąć projekt neokonów przebudowy Bliskiego Wschodu, mającego zapewnić pozycję hegemona Izraelowi, wyrzucić na śmietnik historii, by nigdy do niego nie powracać.
Ameryka chcąc mieć jakikolwiek wpływ na Bliskim Wschodzie, musi dokonać rewizji swojej polityki i szukać sojuszu z Iranem, którego musi traktować i szanować jak równorzędnego strategicznego partnera a nie jak wroga. W przeciwnym wypadku wpływy jej z każdym dniem będą maleć, by w końcu zostały wyrugowane właśnie przez Iran Rosje i Chiny. Iran jest kluczowym dla Ameryki sojusznikiem w rywalizacji z Chinami i Rosją o światową dominację. Tylko  że teraz Iran może narzucać twarde warunki, które nie będą do przyjęcia  dla Izraela, kluczowego sojusznika, który destabilizuje Bliski Wschód przy pomocy USA. Jest to nie lada wyzwanie dla ekipy Trumpa, ale bez tej reorientacji swojej polityki zagranicznej Ameryka będzie wypychana z rejonu Bliskiego Wschodu. W tej chwili sądząc po oświadczeniu gen. Mattisa, Ameryka chwyta się już każdej sposobności, byle by pozostać na małych skrawkach Syrii, z których to będzie systematycznie wypychana. Jest jeszcze obecna w Afganistanie, ale jak tylko sytuacja w Syrii i Iraku się ustabilizuje, to również zacznie się wypychanie Ameryki z tego rejonu przez Rosję i Chiny
Kolejne wyzwanie to Chiny i Jedwabny Szlak. Dla obu krajów jest to sprawa priorytetowa: dla Chin  by szlak ten powstał, zaś dla Ameryki,  by do tego nie doszło. Omówię tutaj tylko jedną z alternatywnych tras, która się wydaje najkorzystniejszą dla Chin, a która została zaproponowana im przez Rosjan. Rosjanie zaproponowali Chinom szlak od chińskich portów na wschodnim  wybrzeżu, poprzez Cieśninę Beringa, dalej poprzez morza arktyczne należące do Rosji, aż do portów w Murmańsku i Archangielsku, zaś następnie juz do portów w Europie Zachodniej. W tej chwili Rosjanie dysponują flotą lodołamaczy o napędzie atomowym, które to by udrażniały tą trasę dla chińskich statków i nie tylko, zwłaszcza w zimowych okresach. Ostatnio było głośno o przepłynięciu tej trasy małej flotylli rosyjskich statków wraz z dwoma lodołamaczami.  Warto  w tym miejscu podkreślić, że ta trasa jest wyjątkowo atrakcyjna dla Chin i Rosji, wiążącej ze sobą oba kraje w ścisłej współpracy politycznej i ekonomicznej. Pomyślność przebiegu tej trasy, bardzo ogranicza rolę Ameryki jako supermocarstwa już tylko do roli skupienia się na pilnowaniu swoich wpływów na półkuli zachodniej.
I wreszcie jedno z wielkich wyzwań Trumpa, Europa. Dla Ameryki sytuacja jest dosyć klarowna, ponieważ Ameryka trzyma w swoim ręku wszystkie źródła skutecznego szantażu, by nie dopuścić do sojuszu niemiecko-rosyjskiego, bo przy takim sojuszu amerykańskie siły zbrojne  są zbędne jak również pakt wojskowy NATO. Trump zażądał od europejskich członków sojuszu, by wpłacali większe kwoty za członkowstwo w NATO, oraz by przestali traktować Amerykę jak dojną krowę. Innymi słowy-płacisz wymaganą przez nas sumę-prawdopodobnie będziesz miał ochronę. Wiąże sie to z kolejną naiwnością polskiego rządu, powstałego z łaski Amerykanów, że wojsko amerykańskie będzie nas chronić przed najazdem ruskiej barbarii, której to najazdu nie może się doczekać minister MON. Niektórzy pisowscy politycy oczekują, że Amerykanie przeniosą centrum dowodzenia NATO nad Wisłę.
Wydaje mi się to niemożliwe z bardzo  prostej przyczyny. Wyjście Amerykanów z Niemiec daje im wolna rękę w całej Europie.  Nikt nie wie, ile Niemcy płacą Amerykanom za tzw. ochronę, by jakiś nowy Hitler się nie przypałętam i zaczął urządzać Niemcy i Europę po swojemu. Ponadto sojusz gospodarczy Rosji z Niemcami byłby dla Amerykanów bardzo niekorzystny, jak również i dla Polski,głównie z nieprzychylnych  kroków podejmowanych przez niezlustrowane eliciarstwo wobec Rosji. Nasi eliciarze traktowani są przez wszystkich bardzo widoskowo instrumentalnie, czego przykładem jest pełne poparcie dla przewrotu na Ukranie przygotowane przez neokonów, głównie w celu zagarnięcia Krymu. Ponieważ ukraińska armia nie chciała umierać za Krym, co musiało neokonów zszokować, dlatego  też postanowili napuścić nasze niezlustrowane eliciarstwo, by obszczekiwało z daleka rosyjskiego niedźwiedzia. Przeniesienie centruum doowodzenia NATO do Polski byłoby sensowne tylko  wtedy gdyby USA i NATO zdecydowało  się na wojnę z Rosją. Pozostaje tylko mieć nadzieje, że Antek Straszne Oczy tego nie doczeka.
Większość Amerykanów zdaje sobie sprawę, że głosowali na inny program, a otrzymują w zamian coś znacznie gorszego. Przede wszystkim obawiają się, że ekipa którą firmuje Trump prze do wojny za wszelką cenę. Paradoksalnie jest więc dobrą wiadomością, że ekipa demokratów dalej poszukuje haków na Trumpa, starając się ze wszystkich sił udowodnić, że to Putin wybrał go na prezydenta. Tym samym demokraci zafiksowani na tym punkcie, nie mają ochoty zabrać się za wojnę z Iranem, gdyż dla gangu Clintonów najważniejszym wrogiem pozostaje Trump i oni nie spoczną, dopóki go nie usuną z urzędu prezydenta przed końcem jego kadencji. Więc o ile Trump będzie robił to,  co mu każą robić stojący za „deep stae” neokoni, to ma szansę przetrwać do końca kadencji. Czyli musi dalej popierać Izrael, a najlepiej jakby rozpoczął wojnę z Iranem, do czego pchają go neokoni wraz z Izraelem.

Amerykanie zaś wiedzą, czym się skończyło wejście wojsk USA do Iraku i Afganistanu, więc Iran ma tutaj największego sprzymierzeńca. Zaś próba rozróby na Ukrainie, która to zakończyła się przejęciem Krymu przez Rosjan, była dla neokonów największym rozczarowaniem, zwłaszcza postawa banderowskiego „wojska”. Niech postawa tej zbieraniny zwana banderowskim wojskiem, będzie ostrzeżeniem dla najbardziej napalonego na rozróbę z Rosją Antka Straszne Oczy.    

KOMENTARZE

  • Aż miło poczytać
    o porażkach globalnego bandyty. *5
  • Autorze..
    Turcja wycofała wojskowych z ćwiczeń NATO. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że ​​Ankara zdecydowała się wycofać 40 wojskowych z ćwiczeń NATO w Norwegii ze względu na stoisko ze zdjęciami „wrogów”. „Oni postawili tablicę z portretami «wrogów», a na nich przedstawiono Ataturka (założyciel Tureckiej Republiki Mustafa Kemal Ataturk.) i mnie” powiedział Erdogan, występując w Ankarze przed szefami biur regionalnych rządzącej Partia Sprawiedliwości i Rozwoju. Dodał, że decyzję o powrocie wojskowych podjął szef sztabu generalnego Turcji po tym, jak dowiedział się o tym incydencie. Kierownictwo kraju poparło ten krok. Erdogan zaznaczył, że Ankara nie zmieni zdania, nawet jeśli ta tablica zostanie usunięta. Ćwiczenia NATO odbywają się w Norwegii od 1 do 18 listopada. Turcja jest członkiem sojuszu od 1952 roku.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930