Dzięki temu znakomitemu "profesjonaliście" Polskę teraz można bezkarnie oskarżać o niemalże wszystkie zbrodnie na Żydach.

Miałam pisać o czym innym z tematyki międzynarodowej i dać sobie spokój z kolejną pisowską gwiazdą dyplomacji, zdaniem strategosa niezwykle sprawną i profesjonalną, ale zmusiła mnie do tego sytuacja z portalem szkolanawigatorow.pl. Właściciel strony niejaki Gabriel Maciejewski ,według niektórych wybitny pisarz, wyrzucił mnie za to, że ośmieliłam się przypuszczać, że Ryszard Legutko mógł być współpracownikiem dawnej komunistycznej SB.  Nawet twierdzi że chcę ukrzyżować posła Legutkę. Więc on jako prawomyślny pisowiec nie mógł za żadne skarby świata do tego dopuścić. Napisałam również, iż moje przypuszczenia biorą się wyłącznie z tego, że nie przeprowadzono lustracji od 1989 roku. PiS w swojej kampanii wyborczej głosił konieczność lustracji. Wobec takiej myślizbrodni właścciel portalu nie mógł przejść obojętnie i jako zagorzały zwolennik PiS wyrzucił mnie. Jak za najlepszych lat komuny krytyka musi  PiS być konstruktywna.  Również na tym pisowskim portalu.
Sam strategos mówił, że oglądał swoją kartotekę ale nie widział tam nic szczególnego, podobnie jak byli celebryci pisowscy. Natomiast nie dali sie swoim ewentualnym wyborcom zapoznać z zawartością swoich teczek. Podobna sytuacja jest z europosłem Ryszardem Legutko, słynnym już negocjatorem z ramienia rządu polskiego do spraw porozumienia z rządem izraelskim w sprawie kolejnej nowelizacji ustawy o IPN.
Prześledźmy więc zatem karierę europosła Ryszarda Legutki opierając się na wikipedii. Ukończył filologię angielską i filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był też jednym z redaktorów podziemnego pisma „Arka”.  Mam wszystkie numery  tego pisma, gdyz sama składałam dwa z moimi koleżankami. Od roku 2003 jest profesorem zwyczajnym. 
To że za komuny był jednym z redaktorów dwumiesięcznika „Arka”, nie znaczy jeszcze że nie mógł być agentem. Przypominam tutaj legendarnego krakowskiego wydawcę Henryka Karkoszę, kierownika jednego z najbardziej prestiżowego wydawnictwa podziemnego „Oficyna Literacka”, który to okazał się  etatowym pracownikiem SB o ksywie „Monika”.  
Przypominam sobie teraz sytuację z nieżyjącą już wspaniałą kobietą Marią Indyk, która zaliczyła wpadkę wraz z innymi dziewczynami z radiem Solidarność w Krakowie, kiedy po 3-miesięcznym pobycie w więzieniu ostrzegała mnie i inne osoby, że Henryk Karkosza jest agentem SB, niemal wszyscy uważali wtedy, że trzymiesięczny pobyt w więzieniu bardzo wpłynął źle na jej psychikę, no bo jak można było uważać, że legenda wydawnictw podziemnych Henryk Karkosza, człowiek tak zasłużony mógł być agentem SB.
Teraz działalność polityczna Ryszarda Legutki:
W wyborach parlamentarnych w 2005 z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w okręgu krakowskim uzyskał mandat senatora VI kadencji. Przewodniczył Polsko-Izraelskiej Grupie Parlamentarnej, był członkiem Komisji Praw Człowieka i Praworządności. Do 4 listopada 2007 pełnił też funkcję wicemarszałka Senatu. Od 13 sierpnia 2007 do 16 listopada 2007 zajmował stanowisko ministra edukacji narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
W wyborach parlamentarnych w 2007 bez powodzenia ponownie kandydował do Senatu. Od 4 grudnia 2007 do 16 kwietnia 2009 był sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2009 kandydował z pierwszego miejsca dolnośląsko-opolskiej listy Prawa i Sprawiedliwości, zdobywając mandat europosła. W PE przystąpił do grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Został szefem delegacji PiS, a także członkiem Komisji Spraw Zagranicznych.
W 2012 Sąd Okręgowy w Krakowie w postępowaniu cywilnym uznał, że Ryszard Legutko naruszył dobra osobiste dwojga uczniów jednej z wrocławskich szkół średnich, którzy zorganizowali debatę dotyczącą istnienia krzyży w klasach, poprzez nazwanie ich „rozpuszczonymi smarkaczami”, nakazując przeproszenie w prasie i uiszczenie kwoty 5 tys. zł na cel społeczny. Sprawa była objęta programem spraw precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Kandydował z ramienia PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014, uzyskując mandat europosła VIII kadencji.
Ryszard Legutko jako senator VI kadencji był przewodniczącym Polsko-Izraelskiej grupy parlamentarnej. Ciekawa jestem, kto go wybrał: czy się sam zgłosił, czy był wybrany na życzenie strony izraelskiej, czy też była to sugestia ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czyli że zaczynał nabierać doświadczenia w kontaktach z izraelskimi Żydami. Nie wiem czy też opublikował swoje doświadczenia ze spotkań w formie jakiegoś artykułu czy tez w formie wywiadu. Bo przecież strona żydowska od dawna domagała się wypłaty sum wziętych z sufitu. Jesli ktokolwiek wie, prosiłabym podzielić się informacją.
Ale zajmijmy się dniem dzisiejszym, kiedy to PiS, czyli strategos nad strategosami, z podkulonym ogonem podwórkowego kundla, kapituluje przed izraelskimi Żydami, kompletnie nic nie otrzymując w zamian, to warto się zastanowić, dlaczego strategos uważa umowę z izraelczykami za olbrzymi sukces, ogłąszakjąc urbi et orbi, że twórcami tego wiekopomnego sukcesu jest dwoje sprawnych i niezwykle doświadczonych negocjatorów, którzy są na tyle skromni, że wolą by cały naród się niezmiernie cieszył tym wiekopomnym osiągnięciem,  podczas gdy oni chcą bardzo skromnie pozostać nieznani.
Od strategosa, ani od pisowkiego eliciarstwa nigdy byśmy sie nie dowiedzieli, komu teraz zawdzięczamy taki wzrost oskarżeń o masowy udział naszych przodków w eksterminacji narodu żydowksiego. O tym natomiast dowiedzieliśmy sie z izraelskiej prasy, kto tak nas urządził. A według strategosa miała nastąpić złota era w stosunkach polsko-izraelskich.
Chciałam jeszcze raz zaznaczyć, że nie twerdzę i nie sugeruję iz Ryszard legutko był współpracownikiwm SB, ale to, że tak nas urządził, że Żydzi teraz moga występować sobie na terenie Polski i bezczelnie oraz co najważniejsze bezkarnie twierdzić bez żadnych dowodów, że Polacy mordowali masowo Żydów podczas II wojny, to nietety jest to załuga dzisiaj już słynnego negocjatora Ryszarda Legutki.  Przypomnę tylko, że Ryszard Legutko pobiera pesję europosła, za pośrednictwem ciężko pracujących podatników w Polsce i jeszcze pewnie dostanie specjalna premię za taki wiekopomny sukces, ale nie wymagajmy od strategosa i jemu podobnych by sobie zaprzątali głowę, jaki wkrótce przydzie rachunek do zapłacenia wyustawiony przez Holocaust Industry.  Przecież im chodziło tylko i wyłącznie o to, by mogli pluć na Poslkę bezkarnie, przygotowując grunt pod wypłatę sum wziętych z sufitu.  W normalnym kraju za coś takiego Legutko poszedł by siedzieć, ale w państwie teoretycznym strategosa chodzi w glorii chwały.
Skoro były naciski by zmienić ustawę o IPN w bardzo korzystnym dla Żydów celu, nie otrzymując w zamian niczego, to trzeba było podziękować i powiedzieć strategosowi: prowadź sobie sam te negocjacje, ja w  tym szwindlu nie będę brał udziału. Byłoby myślizbrodnią dopuścić, iż profesor zwyczajny nie bardzo się orientował , czego tak naprawdę chcą Żydzi, zwłaszcza dla tak doświadczonego i niezwykle sprawnego polityka. Jeśli był uczciwy, to wyszedł na kompletnego idiotę wierząc na słowo Żydom że nie będą więcej oskarżać Polaków o udział w Holocauście. Więc powinien dać sobie spokój z polityką.
Ale on robi coś wręcz przeciwnego. Wiedząc że wynik tak fatalnie prowadzonych negocjacjii oznacza dla Polski nową jeszcze gorszą  sytuację, w której to rząd pozbawia się podstawowego narzędzia, jakim mogło być karanie za oskarżanie narodu polskiego o udział w Holocauscie Żydów, jednak zgodził się z tym żądaniem strony izraelskiej.
Więc profesor Legutko zrobił to świadomie, tylko jeszcze nie wiemy z jakich powodów. Albo strona izraelska przedstawiła żądanie by negocjatorem polskim był właśnie profesor Legutko, mając na niego kompromaty. Z drugiej strony porównując pensje profesorską i europarlamentarzysty, to każdy wolał by być europosłem niż profesorem. Może strach przed utratą takich europoselskich apanaży spowodował, że profesor poszedł Żydom na rękę. Dodatkowo mogli go jeszcze rozmiękczyć jakimś kompromatem z przeszłości. A może dostał wytyczne od samego strategosa albo podpiszesz w ciemno, czego chcą Żydzi, albo żegnasz się z etatem europosła. Nie można wykluczyć takiego rozwiązania.
Jestem w stanie zrozumieć jakie straszliwe katusze przechodził Ryszard Legutko bojąc się utracić apanaże europsła, oraz kiedy to Żydzi mając za kompletne zero państwo teoretyczne strategosa nad strategosami, obwieścili całemu światu któz to ze strony polskiej był negocjatorem tych umów, mając za nic wcześniejsze  niby poufne ustalenia. Myślę że naród polski odpowiednio doceni te znakomite zasługi europosła Legutki w walce o dobre imię Polski i Polaków w śiwecie.