Deep state od republikanów chętnie przyłączy sie do demokratów w walce przeciwko Trumpowi. Na tę chwilę głównym zmartwieniem deep state jest to, by Trump nie założył własnej partii.

Zanim przejdę do omawiania spraw amerykańskich, parę zdań o sytuacji w Polsce. Nie zgadzam się z Grzegorzem Braunem, który stwierdził, że za śmierć około 60 tys. Polaków odpowiadają Morawiecki, Niedzielski i Szumowski. Uważam że za śmierć tych symbolicznych Polaków odpowiada jeden człowiek, a właściwie to człowieczek, strategos nad strategosami jakiego świat nie widział, obecny mały dyktatorek, Jarosław Kaczyński. To on właśnie jest od początku tzw. pandemii covidowej, panem życia i śmierci wszystkich Polaków w kraju. Trzej wspomniani przez Grzegorza Brauna nie mają tutaj nic do gadania. Mogą być zduchnięci przez małego dyktatorka każdego dnia, który to może w każdej chwili zebrać swoje biuro polityczne na Nowogrodzkiej, i ogłosić urbi et orbi swoje decyzje poersonalne Polakom i światu.

W trakcie trwania bezlitosnej pandemii, okazało się, że gdyby nas chciała najechać ruska barbaria, to według ekspertów nasza obrona trwałaby tylko pięć dni. A przecież dochtor Jacuś Bartosiak zapewniał około rok temu, że Rosja najbardziej obawia się Polski i jest gwarancją niepodległości państw bałtyckich. Ciekawa jestem co na to geostrategos dochtor Jacuś dzisiaj?
Z moich prywatnych źródeł w IPN dowiedziałam się niedawno, że bracia Kaczyńscy gościli w póżnych latach 80-tych XX wieku w ambasadzie ZSRR. Więc jeśli byłaby to prawda, to dla mnie wszystko by wyjaśniało, skąd taka skuteczność działania na tzw. polskiej scenie politycznej strategosa nad strategosami, oraz jego błyskawiczna kariera polityczna która tak nagle z ogromną skutecznością eksplodowała po obradach magdalenkowych i okrągłostołowych.
Moim zdaniem jedynie co nas może bronić przed zdradzieckim atakiem ruskiej barbarii, to tylko sztraszne oczy Antka Macierewicza, których to Putin się najbardziej obawia. Więc musimy dbać o nasz największy skarb narodowy, bo tylko straszne spojrzenie Antka może powstrzymać ruską barbarię. Wierzę w skuteczność spojrzenia Antka, gdyż przekonał mnie do tego ś.p. Jacek Kuroń, który mówil o strasznych oczach Antka w pijackim zwidzie na ekranie TVP.
Zresztą po oświadczeniu Angeli Merkel, że świat dopiero się uwolni od korony, kiedy wszyscy mieszkańcy Ziemii zostaną zaszczepieni. Wygląda więc na to, że bloakda będzie trwać bardzo długo, dopóki Merkelowa nie będzie miała pewności, że ostatni obywatel kołchozu Europa nie został zaszczepiony. A strategos nad strategosami pilnie słucha się Merkelowej, więc zapomnijcie Polacy w kraju o zluzowaniu obostrzeń. Raczej będzie dokręcanie śruby.
Tymczasem w Ameryce ciągle od poczatku wybuchu zamieszek najabardziej deficytowym towarem jest broń i amunicja. Amerykanie na serio obawiają się, że ekipa Bidena będzie chciała rozbroić Amerykanów, więc stąd taki run na sklepy z bronią. Od początku zamieszek broń podrożała pięciokrotnie, zaś amunicja 7 razy.
Teraz cała uwaga jest skupiona na Teksasie, a to z powodu gigantycznej katastrofy klimatycznej. Niespotykane mrozy i opady śniegu spowodowały ogromne zapotrzebowanie na energię, której stan nie był w stanie dostarczyć. Okazało się że Teksas majacy ogromne rezerwy ropy i gazu ziemnego około 40 % energii zapewniały wiatraki. Więc kiedy wskutek mrozów wiatraki zamarzły, zieloną energię trafił szlak i miliony taksańczyków zamarzało. By się ratować dziesiątki tysięcy ludzi paliło meble plastiki i wszystko co dało się palić, byleby nie zamarznąć na śmierć. Władze Teksasu już podjęły decyzje o budowie pięciu elektrowni atomowych, by więcej do podobnych sytuacji nie dochodziło.
Najbardziej ucierpiał na katastrofie Teksasu jego wieczny senator Ted Cruz, który to w trakcie szczytu kryzysu wyjechał z rodziną do Meksyku, by tam przeczekać katastrofę energetyczną  w jego rodzinnym stanie. Oburzenie teksańczyków było ogromne i na pewno będzie go to kosztować mandat senatorski. Byłoby więc o jednego członka deep state mniej, chyba że znowu w Teksasie będą cuda nad urną jak w czasie ostatnich wyborów prezydenckich, czego nie można wykluczyć.
Tymczasem w partii republikańskiej dzieje się wiele, a to z powodu byłego prezydenta Donalda Trumpa. Wydaje się iż demokraci strzelili sobie samobója, brnąc beznadziejnie w inpeachment byłego prezydenta Trumpa. Było to podejście całkowicie zwariowane i chybione, gdzie demokraci chcieli odwołać prezydenta z piastującego urzędu, kiedy on go już nie pełnił i w chwili przeprowadzania był już tylko i wyłącznie prywatną osobą. Na pozór była to sytuacja bardzo absurdalna, gdyż demokraci chcieli w ten sposób zablokować Trumpowi drogę do ponownego ubiegania się o urząd prezydenta USA.
Takie było przynajmniej oficjalne stanowisko demokratów, oraz siedmiu senatorów republikańskich. Ale jak to zwykle bywa, sprawa ma drugie dno. Dopiero po spodziewanej i nieudanej próbie odwołania już obywatela Trumpa z urzędu króry on już przestał pełnić, ujawniono wyniki badań, które pokazały że aż 75% republikańskich wyborców chciałoby głosować na Trumpa, gdyby chciał się on ubiegać o ponowny wybór w 2024 roku. Wyniki te są i tak zaniżone, ponieważ w stanie Illinois na Trumpa w 2024 roku chciałoby głosować aż 83% republikańskich wyborców. Tego sie należało spodziewać i ten wynik nie był dla nikogo zaskoczeniem.
Natomiast dużo wazniejszym wynikiem było pokazanie że gdyby Trump założył własną partię wtedy według oficjalnych danych na byłego prezydenta będącego liderem swojej własnej partii, głos oddałoby około 70% republikańskich wyborców. Natomiast mam swoje źródło wśród republikanów Illinois, które twierdzi, że gdyby Trump szedł z własną partią do wyborów, wtedy na Trumpa w stanie Illinois głos oddałoby ok 87 % wyborców republikańskich. 
Wobec takiego obrotu sprawy, należało Trumpa za wszelką cenę przywiązać do partii republikańskiej, przynajmniej na ten moment, a potem się zobaczy. Tzw. Nieudana próba impeachmentu powiodła się dla establischmentu partii republikańskiej oraz partii demokratycznej. Na ten moment elity partii repiublikańskiej uznały nieformalne przywództwo Trumpa, który to konkuruje z kolejnym wiecznym senatorem McConnelem. Dziadek McConnel ma poparcie na poziomie Jeba Busha z kampanii 2016 roku czyli około 2% wśród wyborców partii republikańskiej, będąc na dodatek zamieszany w wiele niejasnych układów z Chinami, oraz jest bez jakiejkolwiek charyzmy.
Tak więc celem nr. 1 partii republikańskiej na najbliższee dni jest trzymanie przy partii Donalda Trumpa, niż z nim konkurować jako oddzielnym bytem politycznym, nad którym nie mają żadnej kontroli, ponieważ byłaby to walka o ten sam elektorat, a na dzisiaj jakikolwiek konkurent Trumpa przegrałby z nim z katastrofalnym wynikiem, który by usunął partię republikańską z politycznej sceny USA. Więc dla establischmentu partyjnego lepiej jest mieć Trumpa jako partyjnego lidera, niż mieć go jako konkurenta politycznego.
Na dzisiaj wierchuszka partii republikańskiej nie ma żadnego materiału na przywódcę partyjnego który by ją poprowadził w wyborach do Kongresu na rok 2022. Ted Cruz ich przedstawiciel, który to skutecznie wypromował się przy Trumpie na jednego z przywódców, poległ z katastrofalną porażką wizerunkową potczas ostatnich dni w Teksasie, kiedy ten stan nawiedziły niespotykane mrozy od kilkudziesięciu lat. Mieszkańcy Teksasu nie zapomną jego ostatniego wyczynu z wyjazdem rodzinnym do cieplutkiego Cancum. Tak oto Ted Cruz zakończył swoją karierę polityczną, chyba że pomogą mu zwyciężyć maszyny liczące głosy.
Nie też nie wskazuje, by Trump zamierzał utworzyć własną partię. Nie ma pieniędzy i sponsorów, którzy przy dzisiejszym nasilającym się zamordyzmie ryzykowaliby własne pieniądze na niepewny projekt Trumpa, jak założenie swojej własnej partii. Lepiej jest korzystać ze sprawdzonych struktur już istniejących, niż ryzykować zakładanie własnych.  Ustawa o tzw. krajowym terroryzmie wzorowana na ustawie o wrogach ludu z lat 30-tych ubiegłego wieku w ZSRR czeka w pierwszej kolejności do uchwalenia przez przedstawicieli deep state w Kongresie.

 

 ">www.youtube.com/watch